Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2011

Podążając do nikąd...

D laczego w naszym życiu jest tak że staramy się osiągnąć coś co jest nieosiągalne, dla czego chcemy dać, poświęcić, siebie osobie która w żaden sposób nie jest nami zainteresowana, a my brniemy w nadziei że jednak coś z tego będzie. Dlaczego staramy się być z kimś kto nas nie chce, gdy w okół spotykamy osoby którym zależy na nas a my podchodzimy do nich sceptycznie. Wszak zdarza się chwilowe zamydlenie oczu, lecz po głębszej analizie czyjejś wypowiedzi jesteśmy w stanie zaobserwować zainteresowanie owej osoby innym osobnikiem. Czy człowiek zmuszony jest do walk z własnym sobą? Czy cierpienie wewnętrzne to nasza szara codzienność? Czy każdy z nas musi cierpieć po przez głupotę innych? No właśnie czy w ogóle warto w takim przypadku robić cokolwiek?

Mężczyzna w cieniu ukryty...

D laczego jest tak że kobiety ubiegają o miłość mężczyzn których w ogóle nie interesują, a tych którzy dostrzegają w nich kwintesencję kobiecości odstawiają na boczny tor lub zupełnie ich nie dostrzegają? Wszak czy dowartościowują się w ten sposób pogoni za czymś co niedostępne? Czy właśnie o daje im powody do codziennego czerpania radości z otaczającego nas świata? A później wielki smutek i żal po odrzuceniu zalotów przez wybranka... Czyż nie było by wiele prostszym rozwiązaniem pozwolić choć spróbować się wykazać temu mężczyźnie ukrytemu z boku, dać mu szansę na to bym mógł nas sobą zainteresować, nigdy nie poznamy nikogo wewnętrznie gdy nie pozwolimy mu się przed sobą samym otworzyć, wszak może właśnie to jest ta osoba, może to właśnie miłość naszego życia? Nie podejmując próby nigdy się tego nie dowiemy, więc nasuwa się jedynie myśl ile im uciekło powodów do radości z życia...

Szczerość...

C zasami w życiu przychodzą chwilę gdy człowiek zostaje postawiony w sytuacji umyślnego oszukania drugiej osoby by nie sprawić jej przykrości. Przecież jak że często nie rozumiemy sensu wypowiedzi, działania tego kogoś a usilnie próbujemy przekazać mu że wszystko jest ok, że to co robi jest świetne i działać tak powinien dalej, lecz czy jest sens takiego postępowania, brnąć w zakłamaniu czy też bądź delikatnym oszustwie, ale zawsze jednak w kłamstwie by nie zrobić komuś przykrości? Czy nie lepiej jest czasem powiedzieć prawdę by mieć czyste sumienie, a i może ta druga osoba zastanowi się nad swoim postępowaniem i wyciągnie z te tego radykalne wnioski na swą poprawę? Zastanówmy się co jest lepsze dla tej drugiej osoby lecz pamiętajmy że przed naszym sumieniem spowiadać będziemy się my, nikt inny...