C zasami w życiu przychodzą chwilę gdy człowiek zostaje postawiony w sytuacji umyślnego oszukania drugiej osoby by nie sprawić jej przykrości. Przecież jak że często nie rozumiemy sensu wypowiedzi, działania tego kogoś a usilnie próbujemy przekazać mu że wszystko jest ok, że to co robi jest świetne i działać tak powinien dalej, lecz czy jest sens takiego postępowania, brnąć w zakłamaniu czy też bądź delikatnym oszustwie, ale zawsze jednak w kłamstwie by nie zrobić komuś przykrości? Czy nie lepiej jest czasem powiedzieć prawdę by mieć czyste sumienie, a i może ta druga osoba zastanowi się nad swoim postępowaniem i wyciągnie z te tego radykalne wnioski na swą poprawę? Zastanówmy się co jest lepsze dla tej drugiej osoby lecz pamiętajmy że przed naszym sumieniem spowiadać będziemy się my, nikt inny...
Świat szarej rzeczywistości widziany z perspektywy pryzmatu...