D laczego w naszym życiu jest tak że staramy się osiągnąć coś co jest nieosiągalne, dla czego chcemy dać, poświęcić, siebie osobie która w żaden sposób nie jest nami zainteresowana, a my brniemy w nadziei że jednak coś z tego będzie. Dlaczego staramy się być z kimś kto nas nie chce, gdy w okół spotykamy osoby którym zależy na nas a my podchodzimy do nich sceptycznie. Wszak zdarza się chwilowe zamydlenie oczu, lecz po głębszej analizie czyjejś wypowiedzi jesteśmy w stanie zaobserwować zainteresowanie owej osoby innym osobnikiem. Czy człowiek zmuszony jest do walk z własnym sobą? Czy cierpienie wewnętrzne to nasza szara codzienność? Czy każdy z nas musi cierpieć po przez głupotę innych? No właśnie czy w ogóle warto w takim przypadku robić cokolwiek?